Uwaga, uwaga! Oto nadchodzi pierwsza recenzja na blogu OsomBuks. "Worek kości" - kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę książkę w publicznej bibliotece miejskiej, zastanawiałem się o czym może być. Długo się nie zastanawiając, wypożyczyłem ją (prawde mówiąc, nie było dużego wyboru z twórczości Kinga, a właśnie po jedną z jego książek chciałem sięgnąć). Czy było warto? I tak, i nie.
Na wstępie nadmienię, że nie jestem jakimś wielkim fanem twórczości "mistrza powieści grozy". Przeczytałem raptem dwa jego tytuły, ale mam nadzieję to zmienić. Chcę przeczytać większą część jego bibliografii. Niestety w tym postanowieniu nie pomogła mi tytułowa książka wydana w 1998 roku. Zebrała skrajne opinie - dla wielu wiekopomne dzieło, dla innych - nieporozumienie. Ja stoję po środku tych opinii.
Książkę przeczytałem "na raty". Nie podeszła mi już od pierwszych stron. Przecież to Stephen... Stephen King - pomyślałem. Jeszcze się rozwinie. Polegając na nazwisku, czytałem o historii Michaela Noonana - głównego bohatera i zarazem poczytnego pisarza. Przedstawia on pewien rozdział w sowim życiu. Lata 90. XX wieku, nasz bohater jest w średnim wieku, a na swoim koncie ma już kilka bestsellerów. Już na początku opowieśći odczuwa on bolesny cios, jakim niewątpliwie jest utrata żony. Żony, z którą miał swego rodzaju rytuał - bez niej nie mógł ukończyć swoich książek. Wraz ze śmiercią Johanny, szuka natchnienia. Udaje się do swojego domku nad jeziorem w TR (w końcu książki to nie tylko sława, ale też pieniądze). Sara Laughs - domek wypoczynkowy małżeństwa Noonan - nazwę swą zawdzięcza wokalistce jazzowej Sarze Tidwell, której Michael wraz z Jo uwielbiali słuchać. W domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, Mike zaczyna mieć bardzo realistyczne sny. Postanawia pogłębić tajemnice TR-90, Sary. Powoli odkrywa straszną tajemnicę i zbrodnię, która wydarzyła się w Dark Score Lake przed laty...
Na wstępie nadmienię, że nie jestem jakimś wielkim fanem twórczości "mistrza powieści grozy". Przeczytałem raptem dwa jego tytuły, ale mam nadzieję to zmienić. Chcę przeczytać większą część jego bibliografii. Niestety w tym postanowieniu nie pomogła mi tytułowa książka wydana w 1998 roku. Zebrała skrajne opinie - dla wielu wiekopomne dzieło, dla innych - nieporozumienie. Ja stoję po środku tych opinii.
Książkę przeczytałem "na raty". Nie podeszła mi już od pierwszych stron. Przecież to Stephen... Stephen King - pomyślałem. Jeszcze się rozwinie. Polegając na nazwisku, czytałem o historii Michaela Noonana - głównego bohatera i zarazem poczytnego pisarza. Przedstawia on pewien rozdział w sowim życiu. Lata 90. XX wieku, nasz bohater jest w średnim wieku, a na swoim koncie ma już kilka bestsellerów. Już na początku opowieśći odczuwa on bolesny cios, jakim niewątpliwie jest utrata żony. Żony, z którą miał swego rodzaju rytuał - bez niej nie mógł ukończyć swoich książek. Wraz ze śmiercią Johanny, szuka natchnienia. Udaje się do swojego domku nad jeziorem w TR (w końcu książki to nie tylko sława, ale też pieniądze). Sara Laughs - domek wypoczynkowy małżeństwa Noonan - nazwę swą zawdzięcza wokalistce jazzowej Sarze Tidwell, której Michael wraz z Jo uwielbiali słuchać. W domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, Mike zaczyna mieć bardzo realistyczne sny. Postanawia pogłębić tajemnice TR-90, Sary. Powoli odkrywa straszną tajemnicę i zbrodnię, która wydarzyła się w Dark Score Lake przed laty...